Google Data Studio to narzędzie oferujące niezwykłe możliwości. Zwłaszcza gdy chce się innym pokazać jakie możliwości zapewnia obecnie analityka to jest ono wręcz nieocenione. Sam wykorzystuje je do ułatwiania sobie życia. Dlatego tym bardziej chętnie udałem się do Krakowskiego Parku Technologicznego na meetup analityczny #4: wizualizacja danych i raportowanie, który prowadził Mateusz Muryjas. Swoją prezentację rozpoczął od teoretycznego wstępu. Pozornie mogłoby się wydawać, że w momencie gdy mamy się skupiać na praktycznym ujęciu tematu wizualizacji danych. Jednak to właśnie jest właściwe podejście bowiem jeśli nie zbudujemy sobie odpowiedniego fundamentu w zakresie analizowania to trudno oczekiwać abyśmy właściwie wizualizowali później to co faktycznie trzeba i tak jak trzeba. Zwyczajowo na dane patrzymy ogólnie i powierzchownie skupiając się na najbardziej ogólnych metrykach i nie dostrzegając istotnych informacji. Przykładem tego jest choćby ocena ruchu przede wszystkim z perspektywy najbardziej oczywistych danych ilościowych nie zwracają uwagi zupełnie na jakość tego ruchu. Po pierwsze musimy sobie zdać sprawę z tego na czym polega łatwość poznawcza. Nasz mózg ma to do siebie, że niezbyt lubi się wysilać a akurat temat analityki jest takim obszarem gdzie często do tego wysiłku zostaje zmuszony. Dlatego bardzo chętnie szuka sposobów na to aby zbytnio się nie wysilać. Doskonale obrazuje to sposób w jaki postrzegamy choćby wartości absolutne wyrażane w procentach. W ich wypadku zdarza się nam ignorować takie wartości bowiem nie przemawiają one jakoś szczególnie do naszej wyobraźni. W końcu podniesienie współczynnika konwersji z 1,2% na 1,6% pozornie nie robi wielkiego wrażenia. Jednak gdy odniesiemy to do wartości relatywnych a więc w tym przypadku już konkretnego zysku to prędzej jesteśmy w stanie dostrzec istotę takiej zmiany i jej realną wartość. Dlatego tak ważna jest relatywizacja danych i zrozumienie, że bardzo często wręcz nieświadomie wpadamy w pułapkę małych liczb ignorując fakt, że nawet mała zmiana może pociągnąć za sobą ogromny efekt. Właściwe nastawienie pomaga choćby w samym procesie optymalizacji współczynnika konwersji gdzie odruchowo pierwszym pomysłem na poprawę wyników jest „wlanie” większej ilości ruchu. W końcu w prostym równaniu wychodzi, że przy określonym poziomie konwersji wystarczy odpowiednio większy ruch aby przynieść oczekiwane rezultaty. Jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego jak w pełni funkcjonuje taki mechanizm. W końcu ten ruch pochodzi często z działań płatnych a więc większy ruch utrzymuje się do kiedy płacimy. Jeśli jednak na lejek konwersji zerkniemy od drugiej strony to może się okazać, że zwiększenie współczynnika konwersji z 1% na 1,5% będzie znacznie bardziej opłacalne zwłaszcza gdy spojrzymy na te w perspektywie szerszego horyzontu czasowego. Mateusz wspomniał o paru wydawałoby się fundamentalnych rzeczach, o których jednak wielu z nas zazwyczaj nie pamięta. Przede wszystkim zwrócił uwagę na kluczowe pytanie jakie powinniśmy sobie każdorazowo zadać a więc: do kogo mówimy? Do kogo tak naprawdę będzie adresowany nasz raport i jakie nasz odbiorca ma realne potrzeby. Jednak nawet gdy już to wiemy nie powinniśmy od razu siadać do samego narzędzia ale najpierw spędzić nieco czasu z kartką papieru. Jak to? – w naturalny sposób nasuwa się pytanie. Trzeba sobie zdawać sprawę, że GDS jest narzędziem do projektowania dashboardów adresowanych najczęściej do osób nietechnicznych. Skoro mówimy tutaj o analityce a więc temacie naprawdę złożonym to wydaje się dość irracjonalnym pisanie czegoś na kartce. Jednak tworzenie dashboardu powinno się zaczynać właśnie od takiej wizualizacji. Dzięki temu mamy przed oczami jakie dane chcemy przedstawić i w jakim układzie. To ułatwia bardzo pracę bowiem gdy już potem siądziemy do pracy z narzędziem będziemy precyzyjnie wiedzieć jaki efekt chcemy uzyskać. Jak dla mnie to wszystko było cennym spojrzeniem bowiem pozwoliło mi uporządkować moją dotychczasową wiedzę na temat Data Studio i spojrzeć na sam proces wizualizacji danych w bardziej kompleksowy sposób. Jednak prawdziwą wisienką na torcie jak dla mnie było zwrócenie uwagi na funkcje w GDS. Ich wykorzystanie otwiera tak naprawdę zupełnie nową perspektywę patrzenia na temat wizualizowania danych, które możemy obrabiać w naprawdę przeróżne sposoby aby pokazać faktycznie esencję tego co chcemy przekazać odbiorcy. Wczorajszy #meetup był zatem dla mnie źródłem nie tylko cennej wiedzy. Pozwolił mi poukładać sobie to co już wiedziałem i spojrzeć na to z nieco innej perspektywy. Do tego wyszedłem naprawdę zainspirowany i już mam przynajmniej dwie koncepcje na to jak przy wykorzystaniu Google Data Studio usprawnić swoją pracę.